Kiedy szukasz terapeuty, który jest mężczyzną
Zdarza się, że to nie metoda jest pierwszym kryterium wyboru. Zdarza się, że ważniejsze jest to, czy terapeuta będzie rozumiał pewne rzeczy od środka.
Jestem psychoterapeutą i jestem mężczyzną. Przez wiele lat pracowałem w świecie biznesu (badania rynku, marketing) — zanim zdecydowałem się na psychoterapię jako zawód. Wiem, co to znaczy trzymać się razem, kiedy coś się sypie. Wiem też, ile to kosztuje.
Piszę to nie po to, żeby budować z tego jakąś specjalizację ani markę. Piszę to dlatego, że spotykam mężczyzn, którzy wprost mówią: szukałem kogoś, z kim będę mógł rozmawiać inaczej niż z kobietą. I że ta różnica miała dla nich znaczenie.

Mit silnego mężczyzny działa nawet w gabinecie terapeutycznym
Wielu mężczyzn trafia do mnie dopiero wtedy, gdy coś przestaje działać — związek, praca, ciało, sen. Nie dlatego że są słabi. Dlatego że przez lata uczyli się, że dawanie sobie rady oznacza radzenie sobie samemu. Że mówienie o sobie jest w najlepszym razie stratą czasu, a w najgorszym — powodem do wstydu.
To nie jest kwestia charakteru. To jest kwestia tego, czego uczyliśmy się o tym, co wolno mężczyźnie czuć i mówić. Psychoterapia nie polega na tym, żeby to "naprawić" — polega na tym, żeby zrozumieć, skąd to się wzięło i co z tym zrobić.
Część mężczyzn, którzy zgłaszają się do mnie, nigdy wcześniej nie była na terapii. Dla niektórych samo wysłanie wiadomości z prośbą o kontakt było przełomem. Nie traktuję tego lekko.
Dlaczego niektórzy szukają akurat psychoterapeuty mężczyzny?
Powody są różne. Jeden z najczęstszych: poczucie, że z mężczyzną łatwiej będzie rozmawiać o pewnych rzeczach bez tłumaczenia kontekstu. O pracy, o relacji z ojcem, o seksualności, o tym, że coś się nie sprawdziło tam, gdzie miało się sprawdzić.
Inny powód: historia. Kiedy za trudnymi relacjami z kobietami stoi coś głębszego — ból, nieufność, skomplikowane wzorce — praca z kobietą-terapeutką może być na początku zbyt aktywującym doświadczeniem. Czasem potrzebna jest przestrzeń, w której te wzorce nie są od razu w polu.
Są też kobiety i pary, które szukają terapeuty mężczyzny. Czasem dlatego, że zależy im na pewnej równowadze. Czasem dlatego, że pracują nad relacją z mężczyzną — ojcem, partnerem, synem — i chcą, żeby w gabinecie był ktoś, kto nie patrzy na to z jednej strony.
Nie twierdzę, że to jedyne słuszne wybory. Mówię, że słyszę te powody i że mają sens.

Jak pracuję
Pracuję podejściem psychodynamicznym i MBT — mentalizacją — a więc interesuje mnie, co dzieje się w relacjach, jak rozumiemy siebie nawzajem i co się psuje, kiedy to rozumienie zawodzi. Pracuję też somatycznie — Somatic Experiencing i Brainspotting — bo uważam, że ciało pamięta to, czego umysł jeszcze nie jest w stanie przetworzyć.
Nie pracuję na zasadzie "teraz pan mi opowie, a ja ocenię". Terapia, którą oferuję, jest aktywna — pytam, konfrontuję, czasem mówię rzeczy, których nie chce się słyszeć. Staram się robić to z szacunkiem, ale robię to. Uważam, że nadmierna ostrożność w gabinecie nikomu nie służy.
Pracuję w Warszawie — gabinet na Saskiej Kępie — oraz online.
Przemysław Rosa, Psychoterapeuta mężczyzna Warszawa
Pierwsze spotkanie to zwykła rozmowa, bez żadnych zobowiązań. Siadamy i wspólnie się zastanawiamy czy problem, z którym przychodzisz nadaje się na terapię i jak jako psychoterapeutą mężczyzna mogę Ci z nim pomóc.
