• Home
  • Autor
  • Badania rynku
  • O blogu
  • Spis recenzji

Lektury Badacza

Lektury nie tylko dla badacza rynku. Krótkie recenzje pozycji książkowych z zakresu badań rynku i marketingu.

Storytelling – jak stworzyć opowieść dla swojej marki

Posted by lektury.badacza on November 5th, 2011 | No Comments

Storytelling - narracja w reklamie i biznesie - okładka Klaus Fog, Christian Budtz, Philip Munch, Stephen Blanchette “Storytelling narracja w reklamie i biznesie”

W jednym z ostatnich postów narzekałem na to, że na rynku brakuje książek poświęconych tematyce storytellingu. Ponad 6 miesięcy temu miała miejsce polska premiera omawianej książki. W związku z tym wydarzeniem zorganizowano m.in. konferencję poświęconą koncepcji storytellingu, na której warsztaty prowadził jeden z autorów “Storytelling…” – Klaus Fog.  Książka została wydana wyjątkowo nie przez jakieś wydawnictwo książkowe lecz przez agencję reklamową Saatchi & Saatchi Poland, przy wsparciu Polskiego Towarzystwa Badaczy Rynku i Opinii.

“Storytelling..” to książka, która faktycznie opisuje nie tylko teoretyczne podejście, lecz daje rady, które można zastosować w praktyce przy tworzeniu story, które pomoże budować siłę naszej marki. Jak to zwykle bywa pierwsze rozdziały wprowadzają w podstawy omawianej koncepcji.  Następnie opisany jest model bajki, który pozwala nam rozłożyć praktycznie każdą opowieść na czynniki pierwsze. Model ten składa się z następujących elementów: darczyńca, wsparcie, bohater, cel, obdarowany, przeciwnik. Prawie każda funkcjonująca opowieść (bądź opowieść, którą dopiero będziemy tworzyć) składa się z tych elementów.

Weźmy na warsztat historię, jaką od wielu lat sprzedaje marka Nike. Notabene w moim odczuciu wydaje mi się, że firmy produkujące sprzęt sportowy (Nike, Adidas, Reebok, Puma) dla przeciętnego konsumenta są bardzo do siebie podobne. Oczywiście jeśli ktoś interesuje się marketingiem to kojarzy koncepcje marek, które próbują nam sprzedać producenci – ale czy one faktycznie docierają do zwykłego Jana Kowalskiego? Mam tutaj sporo wątpliwości. W każdym razie wróćmy do opowieści marki Nike. Marka Nike dostarcza sprzęt, który nie jest przeznaczony, żeby uprawiać sport dla przyjemności, żeby uprawiać sport jako oderwanie od szarej codzienności, żeby uprawiać sport ciesząc się z zabawy, którą sprawia nam rywalizacja – to nie o to chodzi. Marka Nike pozwoli być Ci najlepszym, pierwszym, zwycięzcą. Każde miejsce oprócz najwyższego stopnia na podium nie może być nazywane sukcesem.

W modelu bajki Nike jest darczyńcą, który oferuje wsparcie: odwagę by przełamać bariery i pójść własną drogą. Bohaterem są wizjonerscy założyciele firmy Nike, którzy obdarowanym – aspirującym atletom pomagają osiągnąć cel: osobowość zwycięzcy. Przeciwnikiem jest tu zaś brak pewności siebie i zadowolenie drugim miejscem.

W dalszej części książki autorzy pomagają stworzyć nam własną historię – prezentują różne schematy, które mogą służyć jako budulec własnej opowieści (np. schemat nekrologu, odwołanie się do mitu założycielskiego, odwołanie się do jakiejś sytuacji kryzysowej). Przy tym prezentują jako case studies różne opowieści (jednej bardziej znane – inne mniej z racji tego, że pochodzą z rynków skandynawskich),  które można traktować jako inspirację.

Jedyne czego brakuje mi w książce to bardziej wyważonego podejścia do oceny efektywności stosowania storytellingu. Po przeczytaniu książki może się wydawać, że wystarczy stworzyć ciekawą opowieść, a już mamy zapewniony finansowy sukces i zawładniemy umysłami konsumentów. Czy każda firma, która próbowała stworzyć swoją opowieść odnosiła dzięki temu sukces – dla mnie to nie jest wcale takie oczywiste. To jednak drobny niuans – zresztą praktycznie się nie zdarza, żeby w książce która nie ma charakteru ściśle naukowego, opisywać słabe strony i niedostatki prezentowanej przez siebie koncepcji.

Do niedawna wydawało mi się, że książka nie jest dostępna w normalnej sprzedaży (ja swój egzemplarz dostałem przy okazji jednego z konkursów PTBRiO) – jak jednak dziś sprawdziłem na szczęście można ją zamówić w jednej z internetowych księgarni, więc nie jest tak źle.

Czy warto przeczytać? Dla każdej osoby, która chce być na bieżąco z trendami w świecie reklamy i marketingu pozycja obowiązkowa.

DeliciousEmailShare

Agencje badawcze na Facebooku

Posted by lektury.badacza on October 25th, 2011 | 1 Comment

Facebook to, Facebook tamto… nie ma dnia, żebyśmy usłyszeli “widziałem na Facebooku, że…”.  Facebook stał się również narzędziem komunikacji dla wielu agencji badawczych. Jedne dopiero zakładają swoje profile,  inne na FB działają już od dawna. Oto mały przegląd najciekawszych fan page’y, na które natrafiłem do tej pory.

Fan page 4P – chyba pierwsze fan page, na który natrafiłem (już dość dawno temu).  Firma polska, stosunkowo mała, ale jej strona na FB jest (a może była bo dawno na nią nie zaglądałem) całkiem interesująca. Obecnie ma 287 fanów (stosunkowo mało jak na bogaty content).

Fan page TNS OBOP – strona założona mniej więcej rok temu (o ile dobrze pamiętam).  Zawiera przede wszystkim krótkie newsy dotyczące najświeższych badań OBOP-u, z których dane są dostępne dla szerszej rzeszy ludzi. 974 fanów i z tego co wiem ta liczba wciąż dynamicznie rośnie.

Fan page SMG/KRC – content podobny do strony OBOP-owskiej, czyli przede wszystkim newsy dotyczące najnowszych badań SMG/KRC.  713 fanów i z tego co kojarzę pod tym względem fan page SMG/KRC przeżywa stagnację.

Fan page GFK Polonia – lider pod względem liczby fanów – 3020.  Na pierwszy rzut oka trudno wytłumaczyć taką przewagę GFK’i nad innymi fan page’ami (może po prostu został założony najwcześniej). To, co wyróżnia stronę GFK to osobny dział  (obok tablicy, informacji etc.) z ofertami pracy.

Jeśli chodzi o fan page Nielsena – na polski fan page niestety nie natrafiłem (co nie oznacza, że nie istnieje – może po prostu jest trudniejszy do znalezienia) – jedynie na globalny.

I na koniec pytanie do Was: jakie fan page firm badawczych polecacie? Na jaką ciekawą stronę jeszcze nie natrafiłem?

DeliciousEmailShare

Katalog PTBRiO

Posted by lektury.badacza on October 21st, 2011 | No Comments

Wraz z Kongresem Badaczy Rynku i Opinii pojawił się też aktualny Katalog PTBRiO.

Zawiera on jak to zwykle bywa zestawienia obrotów branży badawczej za zeszły rok (tj. 2010), opis trendów w branży badawczej, spis firm badawczych, sylwetki osób zrzeszonych w PTBRiO. Dla wszystkich zainteresowanych branżą badawczą z pewnością ciekawa pozycja.

Katalog można bezpłatnie zamówić tutaj.

 

DeliciousEmailShare

Życie więzienne z perspektywy badacza

Posted by lektury.badacza on October 9th, 2011 | No Comments

  Marek M. Kamiński “Gry więzienne”

Czy książka naukowa może nie być nudna? Czy da się przystępnie pisać o teorii gier? Czy może powstać książka, która mimo wielu innych wcześniejszych publikacji w nowatorski sposób zobrazuje życie w więzieniach?

Odpowiedź na wszystkie trzy powyższe pytania brzmi TAK. Odpowiedzią jest recenzowana pozycja autorstwa Marka Kamińskiego. Większość osób słysząc nazwisko Marka Kamińskiego zapewne pomyśli o sławnym polarniku, jednak autor omawianej książki jest polskim socjologiem, który jeszcze w XX wieku wyjechał z Polski do USA, gdzie do dziś zajmuje się m.in. teorią gier.

“Gry więzienne” to zapis obserwacji Kamińskiego powstały w oparciu na jego własnych doświadczeniach i przeżyciach z czasów PRL-u, kiedy to jako członek opozycji przebywał w więzieniu. Kamiński swój pobyt w więzieniu postanowił wykorzystać konstruktywnie i w jego czasie dokonywał spisywał swoje obserwacje z codziennego życia w tego typu placówce. To jak wygląda życie więzienne zostało już wielokrotnie opisane. Kamiński poszedł krok dalej i operując aparatem teorii gier postanowił wytłumaczyć różne niecodzienne zjawiska, zachowania i rytuały występujące w więziennym życiu.

Wyszła z tego pasjonująca książka, od której trudno się oderwać (tak – trudno sobie wyobrazić, żeby inny polski socjolog napisał książkę, którą się tak dobrze czyta). Jest ona napisana w sposób bardzo przystępny dlatego mogą sięgnąć po nią nie tylko studenci socjologii, psychologii, czy miłośnicy teorii gier. “Gry więzienne” są świetnym przykładem tego jak uprawiać nauki społeczne – jak ciekawie opisywać i tłumaczyć zjawiska społeczne, tak żeby w efekcie nikt nie miał wrażenia, że “piszemy o oczywistościach”.

Gorąco polecam!

DeliciousEmailShare

Parę słów o storytellingu

Posted by lektury.badacza on October 9th, 2011 | No Comments

Tym razem chciałbym opowiedzieć Wam parę słów o pewnym ciekawym zjawisku. Pojawia się ono w ostatnim czasie w bardzo różnych płaszczyznach: w polityce, w reklamie, w marketingu, ale dotyczyć może również problematyki prezentacji. Mam na myśli… storytelling – czyli tzw. opowiadanie historii. Ten trend dopiero pojawia się szerzej w Polsce, ale jestem pewien że w jakimś niedalekim punkcie przyszłości będzie wręcz można mówić o modzie na storytelling (chociaż w przypadku środowisk marketingowych pewnie już można mówić o takiej modzie).

O co właściwie chodzi z tym storytellingiem? Opiera się on na koncepcji zgodnie z którą do ludzi trafiają najlepiej opowieści zbudowane na narracji. Jest to bowiem naturalny sposób przekazywania informacji od czasów pierwotnych – kiedyś ludzie nie potrafili pisać, żeby jednak utrzymać pewne treści w kulturze, społeczeństwie tworzyli opowieści. Do dziś zresztą o wiele łatwiej jest nam zapamiętać jakąś zabawną historyjkę i móc ją opowiedzieć innym osobom, niż chociaż nawet najbardziej pasjonujący wykład na uczelni. Chodzi o to, że operowanie opowieścią jest dla nas czymś naturalnym. Opowiadając historię przede wszystkim zabawiamy.

Jaki sens ma opowiadanie historii np. w reklamie? Jakiś czas temu opublikowane zostały wyniki polskich badań (przeprowadzonych przez pracowników SWPS-u), które potwierdzają, że reklamy w których zawarty jest pierwiastek narracyjności o wiele skuteczniej docierają do umysłu konsumenta. Przekazując konsumentowi historię, przekazujesz coś co może on opowiedzieć swoim znajomym.

Przykładem takiej historii (która nie wiem czy została wykreowana przez producenta czy to może jakiś mit) jest opowieść o marce Lucky Strike. Nie wiem czy słyszeliście skąd rzekomo się wzięła nazwa tej marki? Otóż podobno w latach 60 kiedy trwała wojna w Wietnamie do żołnierzy amerykańskich dostarczane były papierosy właśnie tej marki. Wojna wiążę się z dość paskudnymi okolicznościami, dlatego żeby złagodzić trudne warunki, przygotowano żołnierzom podobną drobną niespodziankę. Otóż w każdej paczce Lucky Strike’ów był jeden lucky, tzn. szczęśliwy papieros. A właściwie nie był to papieros tylko zwyczajny skręt, przygotowany na bazie marihuany. Historia wydaje się dość nieprawdopodobna jednak mimo tego krąży w społeczeństwie od lat – żeby było jasne nie przeczytałem o niej w jakimś podręczniku do marketingu, usłyszałem po prostu od jednego z palaczy papierosów. Sam na co dzień zajmuję się przede wszystkim badaniami rynku papierosowego więc może dlatego utkwił mi w głowie ten przykład.

Z tym całym storytellingiem jest jednak problem tego typu, iż zazwyczaj się mówi, jak bardzo “fajna” jest ta koncepcja, ale rzadko kiedy ktoś wspomina jak ma wyglądać opowiadanie historii w praktyce.

Dla zainteresowanych tematyką storytellingu już wkrótce recenzja książki “Storytelling. Narracja w reklamie i biznesie”.

DeliciousEmailShare

Ciekawy serwis OFBOR-u na temat sondaży przedwyborczych

Posted by lektury.badacza on September 8th, 2011 | No Comments

Osobom śledzącym z zainteresowaniem ukazujące się sondaże przedwyborcze polecam serwis przygotowany przez OFBOR: http://www.wybory2011.ofbor.pl

Można tam znaleźć dane z sondaży realizowanych przez 4 instytuty badawcze:  Fundację CBOS, Gfk Polonia, MillwardBrown – SMG/KRC oraz TNS OBOP. Dane są przedstawione w przystępny sposób na wykresach multimedialnych. Po najechaniu kursorem na daną linię otrzymujemy informację o tym jaka agencja przeprowadzała badanie, jaka była metodologia, kiedy przeprowadzano to badanie. Prócz tego możemy dowolnie wybierać partie, których wynikami jesteśmy zainteresowani. Co jest również przydatne wprowadzono możliwość procentowania do różnych grup – do całej populacji oraz tylko do osób, które deklarują udział w wyborach. Naturalnie w portalu można też znaleźć skrócony opis metodologii zbierania danych stosowany przez różne agencje.

Zazwyczaj w dyskusjach na temat sondaży przedwyborczych, w których dominuje negatywny ton, podnosi się argument, że wyniki osiągane przez różne partie zależą od instytutu, który przeprowadza badanie.  Patrząc na wyniki 4 najpopularniejszych partii: PO, PiS-u, SLD oraz PSL-u, wygląda na to, że z sondażu na sondaż (mimo różnych agencji badawczych) wyniki dla PiS, SLD oraz PSL są stabilne (w granicach błędu statystycznego). Zmienne są natomiast prognozy dotyczące Platformy Obywatelskiej. Na pierwszy rzut oka można sformułować hipotezę ad hoc, iż znaczenie może mieć tutaj metoda zbierania danych. PO osiąga niższe wyniki w badaniach przeprowadzanych metodą CATI (wywiady telefoniczne) niż w sondażach, w których ankieter twarzą w twarz rozmawia z badanym. Trudno od razu określić jaka może być tego przyczyna, ale być może chodzi tutaj o efekt poprawności politycznej (część osób może uważać, że w społecznej opinii PO jest tą partią, na którą powinno się głosować, stąd chcąc dobrze wypaść przed ankieterem, z którym się rozmawia twarzą w twarz deklarują głosowanie na tę partię).

Brawa dla OFBOR-u za ciekawy pomysł na serwis oraz profesjonalną jego realizację. Portal ten może być przydatny również dla studentów i pracowników naukowych, którzy mogą wykorzystać zebrane dane do swoich badań.

DeliciousEmailShare

Urlopowo…

Posted by lektury.badacza on August 11th, 2011 | No Comments

Info dla wszystkich czytelników bloga: w związku z tym, że  w ostatnim czasie dużo się dzieje w moim życiu prywatnym i mam związku z tym na głowie mnóstwo różnych innych rzeczy  (w przyszłym tygodniu  żenię się), a w połowie sierpnia znikam na 2 tygodniowy urlop, stąd póki co aktualizacje bloga zostają zawieszone do początku września.

Po moim powrocie z urlopu możecie się spodziewać świeżych recenzji :)

DeliciousEmailShare

O reklamach banków ciąg dalszy…

Posted by lektury.badacza on July 28th, 2011 | No Comments

Na czym polegają dobrze zrobione badania?

Jeden z wzorów, które można by sformułować wygląda następująco. Dobrze badać to znaczy zadawać właściwe pytania, we właściwy sposób, właściwym osobom, umiejętnie interpretując zebrane dane w kontekście istniejącej już wiedzy. Jeśli nie uwzględnimy wszystkich tych podstawowych elementów, wtedy może zdarzyć się nam dojść do wniosków, które nie współgrają z rzeczywistością.

Do rozważań tego typu pobudziła mnie krótka notka prasowa z Press Serwisu, która mnie następnie nakierowała na artykuł  Eugeniusza Twaróga z Pulsu Biznesu. Tytuł tego tekstu dosadnie oznajmia “Banki nie trafiają z reklamą”.

Autor tekstu opiera swoją ocenę na następujących przesłankach:

1) Respondenci twierdzą, że reklamy banków nie wyróżniają się na tle innych reklam.

2) Reklamy banków postrzegane są jako nierzetelne.

3) Konsumenci mają problem z dopasowaniem celebrytów występujących w spotach telewizyjnych do konkretnych marek banków.

4) Polacy mają dość reklam banków.

Powyższe przesłanki wynikają z interpretacji wyników badania przeprowadzonego przez PBS DGA, w lipcu 2011, na ogólnolnopolskiej próbie reprezentatywnej.

Zasadniczy problem, który się tutaj pojawia to rozbieżność między interpretacją wyników sondażu a danymi biznesowymi, które prezentują banki. PKO BP o ile się nie orientuje jeszcze oficjalnie nie ogłosiło swoich wyników sprzedaży, natomiast w przypadku Kredyt Banku mamy dostęp do oficjalnych informacji – bank ten chwali się 23 tysiącami nowych rachunków założonymi w ciągu miesiąca od rozpoczęcia kampanii. Sama liczba 23 tysięcy nowych rachunków, poza osobami z branży bankowej, pewnie większości z nas niewiele mówi – inaczej to ujmując jest to ponad czterokrotny wzrost sprzedaży w porównaniu z pierwszymi miesiącami 2011 roku.

Co zatem z wynikami sondażu przeprowadzonego przez PBS DGA? W przypadku tego badania mam wrażenie, że zadano niewłaściwe pytania niewłaściwym osobom.

Po pierwsze warto by się zastanowić czy cała populacja polska jest dokładnie tą grupą, do której chciały trafić banki i do której miały szanse dotrzeć ze swoją komunikacją. Nie wiem jakie są grupy docelowe wyróżnione przez poszczególne banki, ale nie trudno jest się domyślić, że są one jednak w jakiś sposób zawężone. Zawężenie też następuje w momencie wyboru medium za pomocą, którego komunikujemy się z konsumentami. Trzeba zaznaczyć wyraźnie, że najprawdopodobniej celem banków nie było dotarcie do całej polskiej populacji, stąd wynik analizy typu “ilu Polaków kojarzy jaki bank reklamuje Szymon Majewski” na poziomie 41% nie można jednoznacznie określić jako niski, bo być może w grupie docelowej wynosi on dwa razy tyle.

Czy Polacy mają dość reklam banków? Generalnie nastawienie członków naszego społeczeństwa do reklamy jest krytyczne (w końcu przyznanie się do tego, że lubi się oglądać reklamy, dla niektórych może być porównywalne z przyznaniem się do braku rozsądku). Dlatego nie wysuwałbym wprost interpretacji, że Polacy nie mają ochoty oglądać reklam banków, bo prawdopodobnie nie mają oni ochoty oglądać żadnych reklam (zwłaszcza 15 minutowych bloków reklamowych wyświetlanych w trakcie filmów).

Czy tylko reklamy banków postrzegane są jako nierzetelne? Tutaj jak w poprzednim paragrafie sugerowałbym, że generalnie respondenci mogą wskazywać, że ich zdaniem reklama jest nierzetelna. Problem może też leżeć w samym pytaniu i sugerowanych odpowiedziach. Jeśli pytamy się kogoś “Czy kampanie reklamowe banków wyróżniają się Pani(a) zdaniem na tle innych reklam?” i udostępnia takie odpowiedzi jak: “Tak są zabawniejsze”, “Tak więcej można się z nich dowiedzieć”, “Tak są nierzetelne, wprowadzają w błąd”, “Nie różnią się niczym”, “Trudno powiedzieć”, to po pierwsze uniemożliwiamy badanemu wyrażenie opinii, że reklamy banków są tymi reklamami, które dość dobrze zapamiętał w porównaniu z reklamami innych produktów, a po drugie lista możliwych odpowiedzi zawęża reklamy w których myśli respondent. I nic dziwnego, że w tych ściśle wytyczonych ramach dominujące okazało się myślenie o reklamie w kontekście manipulacji i braku rzetelności.

Warto przypomnieć jeszcze jedną ważną kwestię. Reklama działa w dużej mierze w sposób dla nas nieświadomy. Dlatego nie zawsze aby zmienić nasz sposób myślenia o jakimś produkcie czy firmie potrzebne jest to, żeby w sferze świadomości zakodowała się określona informacja (w tym przypadku skojarzenie celebryty z określonym bankiem) – to na ile reklama była skuteczna, może lepiej by było zbadać badając wizerunek różnych banków, przed przeprowadzeniem kampanii, w trakcie kampanii i po kampanii?

W żadnym przypadku ja nie zamierzam oceniać i udowadniać czy ostatnie reklamy branży bankowej są dobre i dlaczego (bądź na odwrót) – moim celem raczej było wskazanie pułapek, na które można się natknąć interpretując wyniki badań bez brania pod uwagę wiedzy pochodzącej z innych źródeł (w tym przypadku danych sprzedażowych)…

DeliciousEmailShare

“Zen prezentacji. Pomysły i projekty”

Posted by lektury.badacza on July 15th, 2011 | No Comments

zen_prezentacjiGarr Reynolds “Zen prezentacji. Pomysły i projekty”

Opisywana książka to 2 pozycja tegoż autora, która pojawiła się na polskim rynku. Przeczytanie pierwszej z nich -  “Zen prezentacji. Proste pomysły i ważne zasady”  – zdecydowanie zmieniło moje podejście do projektowania prezentacji. Od tego momentu zacząłem też z większą świadomością przyglądać się prezentacjom i zastanawiać się nad efektywnością zastosowanych środków wyrazu. “Zen prezentacji. Proste pomysły i ważne zasady” to jedna książek, która w dużej mierze opiera się na przekazaniu ogólnej idei. “Zen prezentacji. Pomysły i projekty” jest w dużej mierze ponownym zaprezentowaniem tych samych idei, wzbogacone jest jednak większością ilością detali.

W pierwszym z rozdziałów Reynolds stara się nas przekonać do tego, żebyśmy potrafili “wczuć się w skórę” projektanta. Kolejny rozdział poświęcony jest używaniu czcionek przy projektowaniu slajdów w PowerPoincie – autor zdradza jakie konsekwencje za sobą niosą określone kroje czcionek, ich rozmiar, interlinia użyta na slajdzie, czy rozmieszczenie tekstu na slajdzie.  Zainteresowanie designem czcionki jest ostatnio bardzo na czasie – Steve Jobs w kółko powtarza jak wielki wpływ na obecne produkty Apple’a miało zainteresowanie Jobsa kaligrafią.

Trzeci rozdział to kompendium wiedzy na temat doboru koloru – jego przeczytanie z pewnością pomoże Wam w przyszłości bardziej harmonijnie łączyć kolory, poznacie też podstawowe schematy doboru koloru. Monochromatyczny design, zestawienie analogiczne barw, zestawie komplementarne barw – te terminy nagle nabiorą dla Was sensu :) Interesujący fragment tego rozdziału dotyczy psychologii konkretnych kolorów.

Po “sprzedaniu” nam wiedzy na temat kolorystyki Reynolds w kolejnym rozdziale przekonuje nas dlaczego w prezentacjach zamiast tekstu lepiej stosować zdjęcia (czy nawet filmy). Piąty rozdział może zainteresować osoby, które na co dzień borykają się z problemem: jak przedstawić na slajdzie dane, żeby były one zrozumiałe dla osób mających do czynienia z naszym raportem. Motto tego fragmentu powinno brzmieć: po pierwsze upraszczaj, po drugie upraszczaj, po trzecie… redukuj! ;)

Kolejny rozdział w dość ogólny sposób dotyczy kompozycji slajdów – jest tu parę ciekawych przykładów… ale z drugiej strony można odnieść wrażenie, że trudno to wszystko o czym się przeczytało przenieść w życie i zastosować w praktyce.  Pod koniec książki znajduje się parę projektów prezentacji, które są przykładem tego jak powinno się tworzyć ciekawe oraz perfekcyjnie wyglądające wizualnie slajdy. Mam jednak wrażenie, że ta część książki była trochę doklejona “na doczepkę”. Z tego co pamiętam w ciekawszy sposób był skonstruowany tego typu fragment w poprzedniej książce Reynoldsa.

“Zen prezentacji” – zarówno pierwsza część “Proste pomysły i ważne zasady” jak opisywana w tym poście “Pomysły i projekty” to książki, które zdecydowanie rekomenduję do przeczytania każdemu. Dlaczego każdemu? Bo ponad 90% prezentacji, przy których użyto PowerPointa, a na których byłem obecny to zazwyczaj było dość marnej jakości. Wynika to chyba głównie z tego, że w naszym kraju jest silny nacisk, żeby używać PowerPointa gdziekolwiek i jak tylko często się da, gorzej z dyskusją na temat “jak właściwie z niego korzystać”. Książki Gara Reynoldsa to dobry powód, żeby w Polsce zacząć tego typu rozważania…

Czy warto przeczytać? Nie tylko warto, wręcz trzeba!

Książka to jedno, przy okazji polecam zajrzeć na bloga Garra Reynoldsa poświęconego tworzeniu przentacji: Presentation Zen

DeliciousEmailShare

Czy Polacy wierzą sondażom?

Posted by lektury.badacza on July 8th, 2011 | No Comments

Czy Polacy wierzą sondażom? Czy wierzą, że ankietowani są szczerze w swoich odpowiedziach? Czy zdaniem Polaków zamawiający badanie może mieć wpływ na jego wyniki?

Na te oraz inne pytania poznacie odpowiedź jeśli sięgnięcie po (bezpłatny) raport z przeprowadzonego w kwietniu bieżącego roku badania przez CBOS – link do raportu.

DeliciousEmailShare
« Previous Entries
Next Entries »

Ostatnie posty

  • Kilka internetowych źródeł wiedzy dla pracujących w SPSS
  • O karierze w branży badawczej – video
  • Buzz, buzz, buzz
  • Super Bowl 2012 – reklamy
  • “Reklama a umysł konsumenta” – wpis gościnny

Starsze posty

  • May 2012 (1)
  • March 2012 (2)
  • February 2012 (2)
  • January 2012 (3)
  • November 2011 (3)
  • October 2011 (4)
  • September 2011 (1)
  • August 2011 (1)
  • July 2011 (3)
  • June 2011 (2)
  • May 2011 (5)
  • April 2011 (8)
  • March 2011 (13)

Tagi

badania badania etnograficzne badania jakościowe badania marketingowe badania rynku branża badawcza copywriter czytelnictwo digital doświadczenie etnocentryzm konsumencki inspiracja instytut socjologii Internet kariera komunikacja marketingowa konsument kreatywność marketing merchandising minimalizm networking obroty odradzam personal branding polecam polska polskie społeczeństwo POS praca prezentacja produktywność reklama social media socjologia socjologia internetu sondaze sprzedaż spss storytelling studia word of mouth wykształcenie zachowania konsumenckie zarządzanie marką

Oświadczenie

Uwaga: wszelkie opinie prezentowane na blogu mają charakter prywatny i nie powinny być interpretowane jako stanowisko firmy, w której obecnie pracuje autor bloga, bądź kiedykolwiek wcześniej pracował.

Liczba unikalnych wizyt

Facebook

Blogroll

  • Biznes bez stresu
  • Marketing, książki i życie
  • Zen Habits

© Copyright 2011 Lektury Badacza - All rights reserved

Powered by WordPress - Theme by TricksDaddy